Spotkanie z Saperem nad Wisłą

Kilka dni temu wybrałem się nad Wisłę, pod most Poniatowskiego w Warszawie, by wraz z kolegą Lechem z forumwodne.pl powitać jednego z wodniaków, płynącego kajakiem w charytatywnym celu.

Artur SAPER Troncik, znany dotychczas w internecie, głównie, jako poszukiwacz skarbów, postanowił samotnie przepłynąć kajakiem Wisłę na odcinku Czechowice-Dziedzice – Gdańsk. Celem wyprawy jest nie tylko przeżycie przygody, ale również wsparcie niepełnosprawnego chłopca z ciężkim porażeniem mózgowym. To jemu Artur dedykuje swoje przedsięwzięcie licząc, że zwróci uwagę osób, które mogłyby w jakiś sposób, nie tylko finansowo, wesprzeć chłopca i jego matkę. Czytaj dalej

Opublikowano Relacje z wypraw | 2 komentarzy

Reconnet.pl – zlot jesienny Śląsk 2013

Już ponad dwa tygodnie minęło od mojego pierwszego zlotu forum reconnet.pl jednak parę innych wydarzeń sprawiło, że dopiero dziś krótko go zrelacjonuję. Nie będzie to szczegółowa relacja, jak zazwyczaj ponieważ wydarzenie nie było moją typową wyprawą w dzicz. Miało być okazją do osobistego poznania osób o podobnych zainteresowaniach, na co dzień rozsianych po całej Polsce.

Decyzję o wyjeździe podjąłem na tydzień przed terminem spotkania, które miało odbyć się na wyspie jednego ze śląskich sztucznych jezior w okolicach Dąbrowy Górniczej. Przybycie zapowiedziało ponad 40 osób więc trafiała się okazja do dyskusji na wspólne tematy i wymianę doświadczeń. W dniu wyjazdu, towarzyszami podróży zostali AP i Kopek, dwaj „starzy” forumowicze, którzy po drodze zaznajomili mnie z już dziesięcioletnią historią reconnet.pl Czytaj dalej

Opublikowano Relacje z wypraw | 2 komentarzy

Łuczna Góra na szlaku powstańców i partyzantów w Lasach Garwolińskich

W pierwszy wrześniowy weekend postanowiłem skorzystać z letniej jeszcze pogody i wyskoczyć do lasu na dwa dni. Tym razem wybór padł na lasy w okolicach Garwolina. Choć porządny deszcz nie padał chyba od miesiąca, uznałem, że to dobra okazja poszukać już grzybów. Nie przygotowywałem się zbytnio do tej wyprawy. Sprawdzając prognozę pogody, zrezygnowałem z brania jakiegokolwiek zadaszenia, tylko mata i letni śpiwór. Na drogę wziąłem butelkę wody i paczkę kaszy gryczanej. Po godzinie jazdy pociągiem szlakiem dawnej Kolei Nadwiślańskiej, znalazłem się na stacji w Garwolinie leżącej na peryferiach miasta tuż przy skraju kompleksu leśnego Lasów Garwolińskich.

DSCN1602 Czytaj dalej

Opublikowano Relacje z wypraw | 12 komentarzy

Trzeci dzień na Bugu – aportująca babcia, zona nudista i podpłomyki

Tej nocy też nie spałem mocno. Cały czas lał deszcz i co chwilę się budziłem. Moja bezludna wysepka na Bugu po zmroku przeżyła prawdziwy desant bobrów. Biegały ze wszystkich stron namiotu. Wciąż słyszałem, jak coś wychodzi z wody na brzeg, by podejść do mojego obozu i z głośnym pluskiem wskoczyć z powrotem do rzeki. Starałem się opanować fantazję, wmawiając sobie, że to na pewno bobry i starając się zasnąć… Czytaj dalej

Opublikowano Relacje z wypraw | 9 komentarzy

Drugi dzień na Bugu – Drohiczyn i jego 500 kajaków

Atrakcją drugiego dnia miał być Drohiczyn, ale pierwszą noc tej wyprawy zapamiętam pewnie na długo. Nie zdążyłem dobrze zasnąć, gdy obudził mnie wiatr. Otwierając oczy od razu poczułem, jakby był dzień. To błyskawice prześwietlały namiot i przez jego poszycie widziałem całą okolicę. Namiot ulokowany miałem w niewielkiej kotlince na piaszczystej wyspie porośniętej wysoką trawą i niewielkimi krzewami. Czytaj dalej

Opublikowano Relacje z wypraw | 9 komentarzy

Samotny spływ Bugiem – Serpelice, Mielnik, Mężenin

W końcu przyszła pora na tegoroczną samotną kilkudniową wyprawę kajakiem. Już czwarty raz zdecydowałem się na spływ Bugiem. Lubię akurat tę rzekę ponieważ jest na tyle duża i dzika, że można całkowicie odciąć się na niej od cywilizacji, a jednocześnie nie jest nudna dzięki setkom wysp, starorzeczy i łach. Do tego płynie mniej więcej w kierunku Warszawy więc prowadzi prawie do domu 😉 Tym razem miejscem startu były Serpelice a finał wyprawy planowałem w Kamieńczyku koło Wyszkowa. Dystans 160 kilometrów rozkładał się na 4 dni wiosłowania. Czytaj dalej

Opublikowano Relacje z wypraw | 2 komentarzy

Łachy, łęgi, plaże nad Wisłą i Świdrem

Po ostatnim spływie Pisą, w pamięci pozostały mi szczupaki wyskakujące przed dziobem kajaka i chyba obudził się we mnie wędkarski instynkt uśpiony od około 10-12 lat. Ostatnio wpadły mi w oko łachy i plaże nad Wisłą. Stare wędki i sprzęt gdzieś przepadły, ale karta wędkarska pozostała. Z myślą o powrocie przynajmniej do spinningu, reanimowałem ją wnosząc stosowne opłaty na rzecz PZW i dostając w zamian drogie kolorowe nalepki. Znalazłem też czas na wypad do sklepu wędkarskiego, gdzie zapoznałem się pobieżnie z nowinkami technicznymi, wybierając jednak klasykę – teleskopowy spinning, kołowrotek na dwóch łożyskach i kilka sztucznych przynęt. Wybrałem minimalizm, sprzęt prosty i niezawodny. Nabyłem obrotówki, woblerki i rippery przypominające mi te, na które łowiłem 12 lat temu. Rybi gust nie mógł się bardzo zmienić 😉 Czytaj dalej

Opublikowano Relacje z wypraw | 13 komentarzy

Lekko survivalowy spływ kajakowy Pisą

Niedawno, dzięki mojej obecności na forum reconnet.pl udało mi się załapać na spływ kajakowy Pisą, który zorganizował kolega Marshall. Dotychczas pływałem zawsze sam, własnym dmuchanym kajakiem i pierwszy raz miałem płynąć w zorganizowanej grupie. Będąc przywiązanym do swojego dmuchawca i tym razem postanowiłem popłynąć na nim. Czytaj dalej

Opublikowano Relacje z wypraw | 8 komentarzy

Bagno Całowanie szlakiem łowców reniferów

W miniony weekend miałem trochę wolnego czasu by wyskoczyć w teren. Z racji tego, że było już sobotnie popołudnie, postanowiłem przeciągnąć wycieczkę do niedzieli. Na szybko zaplanowałem trasę na Bagno Całowanie, a raczej jeden punkt, do którego chciałem dotrzeć – Góra Pękatka na środku mokradeł. Czytaj dalej

Opublikowano Relacje z wypraw | 8 komentarzy

Wielki Stożek, próba regeneracji sił i powrót na niziny

Sen nie trwał długo. Obudził mnie chyba Jaro. Dobrze, że miałem ręce w śpiworze bo chciałem się odwinąć i przegonić tego kto mnie budzi. W pierwszej chwili nawet nie wiedziałem gdzie jestem, ale parę kropel deszczu podniosło mnie z ziemi skutecznie. Zaraz wstałem, naciągnąłem buty i przynajmniej teoretycznie byłem gotów iść dalej. Dziś w planie był Wielki Stożek (978m n.p.m.) Po nocnym marszu i trzech godzinach snu nikt nie palił się do drogi. Tylko Piotrek wystrzelił do przodu i gdzieś nam zniknął. Na razie było z górki. Schodziliśmy do Przełęczy Łączecko (774m n.p.m.) i za parę minut dogoniliśmy Piotrka siedzącego na pniu.

przełęcz łączecko 2 przełęcz łączecko Czytaj dalej

Opublikowano Relacje z wypraw | 7 komentarzy